29 lipca 2012
MŚ Agility Liberec 2012, here we go!!!
Zawody sędziował Tonda Grygar, który kojarzy mi się głównie z przeszkodami ustawianymi pod dzikim kątem i tunelowymi pułapkami ;) Muszę przyznać, że torki na tych zawodach były odpowiednie do rangi - trudne, techniczne, ale szybkie. Bardzo jestem więc dumna z Tesi, która miała tylko jedną detkę w openach, ponieważ ją cofnęłam i chciałam wykonać sekwencję raz jeszcze, lepiej ;) Zresztą w temacie kwalifikacji, punktów i limitu DISów, by wciąż się załapać... na jedną detkę mogłyśmy sobie pozwolić. W jednym biegu miałyśmy zrzutkę, co się Tesi nigdy nie zdarza, ale ukształtowanie terenu nie sprzyjało ładnym technicznie skokom. Tess pięknie zaliczała strefy, to m.in. zasługa Zawodów Treningowych w Gliwicach z 15.07, na których pokarmiłam szelciaka na kładce i huśtawce (zawody treningowe to super sprawa nawet dla psów z A3 ;) Dwa biegi z odmową, obie z mojej winy, za to całe mnóstwo trudnych technicznie elementów wykonanych szybko i bezbłędnie. Ale za takie biegi też uzyskuje się punkty... ;)
W sobotę wygrałyśmy też egzamin A3, zdobywając łapkę do Championatu Agility!
Nie mogę uznać tych zawodów za nieudane głównie ze względu na rezultat końcowy półrocznych zmagań na zawodach kwalifikacyjnych. Dziś mogę z dumą ogłosić, że
zakwalifikowałyśmy się z Tesią na Mistrzostwa Świata Agility 2012!
Będziemy reprezentować Polskę indywidualnie i w drużynie. Tesia jest jednym z dwóch smallików, obok Iwony z Pipi, obeznanych w temacie Mistrzostw wszelakich, które spełniły wymagania, reszta drużyny została dobrana przez Przewodniczącego GKSP.
Teraz prosimy wszystkich czytelników bloga o kibicowanie 4-7.10.2012! Mistrzostwa w tym roku odbędą się, na szczęście dla mojego portfela, w Czechach, w Libercu. Wciąż można kupić bilety, zachęcam, bo emocje są nie do opisania! Nieistotne, czy na trybunach, czy w domu przed ekranem komputera - namawiam do trzymania kciuków i wysyłania pozytywnej energii ;)
26 lipca 2012
Nilky Way
Moja fascynacja kelpikami zaczęła się kilka lat temu, kiedy jeszcze Tesi nie było na świecie. Zawsze podobały mi się "psie" psy o ładnej, zgrabnej budowie, duże, ale nie ogromne. Kiedy poznałam pierwsze kelpiki, zacięte, lekko niezależne, niezmordowane owczary wiedziałam, że kiedyś taki pies zamieszka w moim domu. Przyglądałam się psom w niezliczonej ilości hodowli, przeprowadziłam miliony rozmów i korespondowałam z tysiącem hodowli w całej Europie, a nawet i w samej Australii. Moje psy ciągam za sobą wszędzie, od imprez w plenerze, przez górskie wędrówki aż do zawodów agility, więc towarzyski, szybko uczący się, niezmordowany pies wydaje się być dla mnie ideałem. Moja dziewczynka jest psem wyczekanym, wybranym, wymarzonym, jedynym i mam nadzieję, że będzie nam razem wspaniale!
Nilla urodziła się w Alston, które jest najwyżej położonym miasteczkiem w Wielkiej Brytanii zaraz przy granicy ze Szkocją. Jest dzieckiem Cougar i Zumy, a jej babcią jest Zico, wielokrotna laureatka brytyjskich mistrzostw nie-collie (Olympia ABC). Oprócz tego, że cała rodzina Nilki sprawdza się w agility, jej rodzice są wspaniałymi psami niezwykle przywiązanymi do swojego właściciela. Pracują z pasją i są wulkanami energii :)
Nisia jak na razie jest przeuroczym szczeniaczkiem, witającym się z każdym pieseczkiem i człowieczkiem, bawiącym się niemal bez przerwy i bardzo głośnym, jeśli coś idzie nie po jej myśli. Jakoś po szelciaku mnie to nie rusza, co śmieszniejsze, dziewczęta - Nilla i Tess - wchodzą często na takie same tony :)
Na razie za nami Złota Dwunastka socjalizacyjna, w związku z tym, że zbliżamy się do magicznej bariery 12 tygodni (ta niedziela), kelpik odwiedził zawody agility razy dwa, place zabaw, dworce, parki miejskie, tramwaje, rynek, mosty, ulice, przejścia podziemne, centra handlowe, pociągi, namioty, przeszedł się po kilkunastu różnych powierzchniach, betony, trawniki, żwirki, piasek, strumyk, ślizgawka, klepki drewniane, chodniki, wykładziny i całą masę rzeczy, gdzie dało się wsadzić kelpika. Dziwnych odgłosów też było co nie miara, udało nam się nawet załapać na strzelnicę paintballową, by z radością stwierdzić, że kelpik nie ma reakcji na strzał :)
Mój mały geniusz umie na razie siad i obrociki w każdą ze stron, zaliczył pierwszą sesję kształtowania (wchodzenie na przedmiot) i nauczył się chodzić na smyczy. Poza tym bawi się, bawi i jeszcze czasem bawi, ach, to zapracowane życie szczeniaka ... ;)
3 czerwca 2012
Seminarium z Jenny Damm, 22-24.05.2012
Jednak najbardziej emocjonującym i wartym omówienia wydarzeniem było seminarium z Jenny Damm, czołową zawodniczką agility ze Szwecji. W zeszłym roku nie udało mi się dotrzeć, więc tym razem z niecierpliwością wyczekiwałam zgłoszeń i samego wyjazdu.
Jenny, oprócz tego, że jest genialną trenerką, jest też przesympatyczną osobą. Bardzo odpowiadał mi sposób prowadzenia zajęć, konkretne błędy, konstruktywna krytyka i mierzenie czasu ze stoperem. Chociaż po pierwszym dniu miałam wrażenie, że wszystko do tej pory robiłam nie tak :P później szło nam znacznie lepiej. Miałam nawet okazję pobiec sekwencję z Lili, najmłodszym psem Jenny, który kiedyś na pewno zostanie Mistrzem Świata, a ja będę się chwalić, że z nią pracowałam :P
Okazało się, że można zaoszczędzić sobie kilku zmian na torze, ciasne skręty mogą być jeszcze ciaśniejsze, a kilka innowacyjnych zmian stron w nietypowych miejscach polepszają czas o nawet kilka sekund. Moją pracą domową będą niewątpliwie ćwiczenia na ciasne skręty, niezależność w pokonywaniu przeszkód, wzmacnianie skupienia na ręce i handlingu. Podczas części teoretycznej, która odbywała się w przemiłej warszawskiej kawiarni, Jenny opowiadała nam m. in. o liniach psa i płynności na torze, zwracała uwagę na timing i to, że jest on dla psa, a nie dla nas, mówiła także o strefach i slalomie, czyli podstawach, nad którymi pracujemy przez cały czas. Przywiozłam z tego spotkania masę notatek, miłe wspomnienia i zmęczonego pieska ;)
Dla mnie to seminarium było niemalże przełomowe, bardzo pomogło mi uporządkować kilka szkoleniowych kwestii i nadało nowe spojrzenie na inne. Odkryłam nowe rozwiązania, które z pewnością będę miała okazję wykorzystać w niedalekiej przyszłości.
Serdecznie polecam, naprawdę warto, następne seminarium z Jenny już w sierpniu! Będziemy na pewno!
25 marca 2012
CSI 2012, Motesice, Słowacja
Tesinek wygrał jeden ze swoich biegów, jumping A3, który był nieźle pokręcony:
Miałyśmy też bardzo fajne agility open, które również byśmy wygrały, gdyby nie taka kretyńska odmowa po huśtawce:
Podobał mi się też egzamin A3, w którym Tesia ślicznie zakręcała, natomiast wypadła ze slalomu. W ogóle mam wrażenie, że po pierwszym biegu w sobotę coś się szelciakowi przestawiło w główce. Tesia weszła dobrze do slalomu, jednak nie wyrobiła w kolejną tyczkę - wejście do slalomu było po prostej z zawrotką prawie 180 stopni. Poprawiłam oczywiście, ale Tenia stwierdziła, że będzie wchodzić do slalomu dobrze, ale ominie sobie trzecią tyczkę. I w 3 biegach postawiła na swoim.
Mam nadzieję, że Tesi się taki sposób na slalom szybko odwidzi, w przeciwnym razie będziemy musiały wrócić do kilku tyczek i ćwiczeń Susan.
CSI to Celebration:Spring:International i ta nazwa idealnie do nich pasuje. Ostatnim razem byłam w Motesicach w listopadzie i było przeraźliwie zimno. Znacznie bardziej podoba mi się opcja wiosenna ze słoneczną pogodą i spacerkami z przedstawicielami różnych ras ;) Ach, mogłoby być więcej jakich weekendów...
9 marca 2012
Kwalifikacje do Mistrzostw Świata Agility, Syców
25-26.02.2012 odbyły się Kwalifikacje do Mistrzostw Świata Agility w Sycowie. Moja mała gwiazda zaprezentowała się świetnie, chociaż nie miałam dla niej tyle czasu, ile bym chciała, ponieważ zawody organizowane były przez mój klub - Extreme Dog. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak zapracowani są organizatorzy podczas takiego weekendu, jak bardzo staramy się, żeby wszystko przebiegało bezproblemowo i wszyscy bawili się świetnie. Mam nadzieję, że zawodnicy wracali do domów w równie dobrym nastroju, co ja. Oprócz dobrego nastroju towarzyszyło mi ogromne legowisko, jeszcze większy puchar i kilka medali, ale po kolei.
W piątek wieczorem po rozkładaniu wykładziny i przenoszeniu przeszkód mieliśmy okazję trochę poćwiczyć i zapoznać psiaki z nietypowym podłożem. Biegałyśmy już na tej wykładzinie w zeszłym roku i Tesia radziła sobie umiarkowanie dobrze. W tym roku zauważyłam znaczną poprawę, być może wynika to z tego, że ma dobrze rozwinięte mięśnie, spaceruje i biega po różnych powierzchniach lub po prostu ma większe doświadczenie. Zdecydowanie ślizgała się mniej od cięższych i większych psów, dzięki czemu uzyskałyśmy kosmiczne czasy w porównaniu do kategorii large :)
W sobotę zawody rozpoczęły się egzaminami. Nasz przebieg A3 potraktowałam dość trochę rozgrzewkowo. Miałyśmy mały konflikt przy slalomie, który był trochę dziwny, zważywszy na to, że nawet w piątek takie wejścia ćwiczyłyśmy, jednak sędzia nie przyznał nam odmowy, więc wylądowałyśmy na 2 miejscu, zaraz po Oldze i super spanielu :)
Następny był jumping, na którym już można było zdobyć punkty kwalifikacyjne. Pobiegłyśmy na czysto, w euforii pobiegłam na dwór nagrodzić sukę i pobawić się z nią trochę. Jakież było moje zdziwienie, gdy po powrocie okazało się, że jesteśmy na 1 miejscu!!! I to ze sporą przewagą czasową.
Agility open było biegane w kolejności odwrotnej do miejsc zajmowanych w jumpingu, więc emocje należy podnieść do kwadratu. Wejście w slalom po prostu okrutne, ale ćwiczyłyśmy to i wiedziałam, że mój Tesinek da radę. Niestety, rady nie dałam ja - zamiast poczekać chwilę i do slalomu ją wysłać, pobiegłam za daleko, dziewczyny mówiły również, że pomachałam jej ręką, Tesia już na slalom patrzyła, ale zmyliłam ją... Detka z mojej winy. Za to bieg był piękny, piękna huśtawka i wszystkie zmiany.
W niedzielę zaczynaliśmy jumping open, spóźniłam się na zapoznanie z torem, więc na ogarnięcie przebiegu miałam dosłownie chwilę. Co gorsza, musiałam pobiec z Teśką bez porządnego rozgrzania suki. Z tego powodu, pomimo czystego biegu, zajęłyśmy miejsce 4. Tesinek po prostu jeszcze spał.
Kolejnym biegiem było agility open, znów biegane zgodnie z zajmowanym miejscem. Stres był ogromny, potrzebowałam chwili skupienia dla siebie i suczki, robiłam wizualizacje i starałam się nie zapomnieć o oddychaniu. Pomimo ogromnych emocji, udało nam się! Czysty przebieg, ciasny, szybki, idealny w każdym calu. Najlepszy czas, drugi czas z wszystkich kategorii - SML, zaraz po Bravce. No i jedyny nienagrany przebieg ;) W związku z tym wylądowałyśmy na 1 miejscu w klasyfikacji łącznej open!!!
Na koniec egzamin A3. Przebieg już na luzie. Sędzia pokazał błąd na huśtawce, ale moim zdaniem zaliczyła ją. Nie podobała mi się za to kładka, ale Teśka zrobiła tak sobie w nagrodę za wygraną łączną :) Miałyśmy też najlepszy czas.
W sobotę odbył się jeszcze dodatkowy jumping z wypasionymi nagrodami w stylu 50% wycieczki do Maroka i wyprawa w Góry Izerskie na skuterach, ale uroczo go zdetkowałyśmy. Niemniej jednak - zawody zaliczam do udanych!!!
PS. Smarcik znalazł dom!
3 marca 2012
SMART - do adopcji!
7.01.2012 znalazłam szczeniaka przywiązanego do drzewa. Wracałyśmy z treningu, postanowiłyśmy przejść na skróty, przez tory kolejowe i zaniedbane ogródki działkowe, gdy nagle coś zaczęło rozpaczliwie nas oszczekiwać. Okazało się, że do drzewa schowanego ukrytego za krzakami przywiązany jest przerażony, brudny, wygłodzony mały szczeniak.
Smarcik, bo takie otrzymał imię, jest niesamowicie bystrym psiakiem, szybko się uczy, ładnie chodzi na smyczy i załapał, że pewne sprawy załatwia się na dworze. W domu nie opuszcza mnie na krok, a ostatnio odkrył, że najfajniej się śpi pod kołdrą ;) Dogaduje się z szelciakami, chętnie się bawi z Szanisią, jest przyjaźnie nastawiony do wszelkich gości.
Jeśli chodzi o zadatki na psiego sportowca, to bardzo szybko się uczy, umie już siad, waruj, obroty w prawo i w lewo, targetowanie, ćwiczy samokontrolę, świadomości ciała, pozycję 2on2off, a na treningach agility puppy jumping skills i tunele :) Podróżował już autobusem, tramwajem i pociągiem (Szczecin-Wrocław x2 ;), został też odrobaczony.
Szukam temu maluchowi domu już od prawie dwóch miesięcy. Jest ogłoszony na wszelakich portalach internetowych, fejsbuku, wśród znajomych... ale niestety, na razie cisza. Może ktoś czytający zechce takiego słodziaka?
Dziękuję ślicznie Pauli za piękne fotki :)


