Podczas gdy Aidi jest urodzonym modelem, Tesinek prezentuje całą gamę idiotycznych poz, min i wszystkiego. Ale i tak jest najsłodszym prawie-smooth-sheltie na całym świecie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
21 czerwca 2011
Czerwcowo zdjęciowo
Dawno nie było fotopostu, więc postanowiłam to naprawic! :D













Podczas gdy Aidi jest urodzonym modelem, Tesinek prezentuje całą gamę idiotycznych poz, min i wszystkiego. Ale i tak jest najsłodszym prawie-smooth-sheltie na całym świecie!
Podczas gdy Aidi jest urodzonym modelem, Tesinek prezentuje całą gamę idiotycznych poz, min i wszystkiego. Ale i tak jest najsłodszym prawie-smooth-sheltie na całym świecie!
10 stycznia 2011
Trzy kolory
Z serii trzy kolory, a właściwie trzy stany emocjonalne.
Po pierwsze: podekscytowanie.
Na myśl o niesamowicie atrakcyjnych seminariach agilitowych, na które udało mi się bezczelnie wkręcic, przechodzą mnie ciarki po plecach. Jeszcze nigdy nie cwiczyłyśmy tak często pod okiem tak znakomitych zawodników i po prostu nie mogę się doczekac! Korzystając z chwilowych podtopów udało nam się wkręcic na teren i pobiec kilka sekwencji, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że Teśka jest mistrzem wszechświata. Więc pozostaje tylko odliczac dni!
Po drugie: nadzieja.
Z nadzieją spoglądam przez okno, marząc o tym, by w tym roku nie spadł już ani jeden płatek śniegu. Żaby temperatura rosła i rosła, a świat ocieplał się i wysychał. Może jak się tak mocno na tym skoncentruje, to się spełni?
Po trzecie: irytacja.
Niezmiernie denerwuje mnie Teśka, a właściwie jej cieczka. A właściwie to Aidi i jego reakcja na cieczkę. Mój wykastrowany pies stał się największym podrywaczem, jakiego gościła ta wieś. Mój pozbawiony jąder pies zaleca się do mojej nieletniej suki. Mój absolutnie niemęski pies próbuje stanąc na wysokości zadania i udaje mężczyznę. Właściwie, to jest to nawet zabawne. Zwłaszcza gdy sytuacja wymaga zachowania powagi ;) W razie W, we're safe.
zdjęcia aktualne, bowiem nas roztopiło




Po pierwsze: podekscytowanie.
Na myśl o niesamowicie atrakcyjnych seminariach agilitowych, na które udało mi się bezczelnie wkręcic, przechodzą mnie ciarki po plecach. Jeszcze nigdy nie cwiczyłyśmy tak często pod okiem tak znakomitych zawodników i po prostu nie mogę się doczekac! Korzystając z chwilowych podtopów udało nam się wkręcic na teren i pobiec kilka sekwencji, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że Teśka jest mistrzem wszechświata. Więc pozostaje tylko odliczac dni!
Po drugie: nadzieja.
Z nadzieją spoglądam przez okno, marząc o tym, by w tym roku nie spadł już ani jeden płatek śniegu. Żaby temperatura rosła i rosła, a świat ocieplał się i wysychał. Może jak się tak mocno na tym skoncentruje, to się spełni?
Po trzecie: irytacja.
Niezmiernie denerwuje mnie Teśka, a właściwie jej cieczka. A właściwie to Aidi i jego reakcja na cieczkę. Mój wykastrowany pies stał się największym podrywaczem, jakiego gościła ta wieś. Mój pozbawiony jąder pies zaleca się do mojej nieletniej suki. Mój absolutnie niemęski pies próbuje stanąc na wysokości zadania i udaje mężczyznę. Właściwie, to jest to nawet zabawne. Zwłaszcza gdy sytuacja wymaga zachowania powagi ;) W razie W, we're safe.
zdjęcia aktualne, bowiem nas roztopiło
20 czerwca 2010
MWPR Szczecin - niekoniecznie o wystawie
W ten, obecnie leniwie kończący się weekend, odbyła się Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych w Szczecinie. Nie mogłam sobie pozwolic na nieobecnośc na wystawie w moim mieście, choc kilka razy zastanawiałam się nad wycieczką do Poznania. Cóż, chęć robienia szoł była silniejsza niż chęć oglądania szoł ]:-> I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o wystawianie Tesi.
Wraz z naszym Demolującym klubem robiliśmy pokazy agility, a my bonusowo z Teśką wcisnęłyśmy się na ring główny, by pokazac umiejętności sztuczkowe szelciaka. Jestem zachwycona jej występem - przez cały układ była niesamowicie skupiona (to chyba zasługa parówki ;), nie miała żadnej blokady, pomimo tego, że pańcia była trzęsącym się kłębkiem nerwów. Starałyśmy się pokazac rzeczy, o których przeciętny Polak nie ma zielonego pojęcia, i myślę, że nam się udało. Sobotnia publicznośc była zdecydowanie bardziej ekspresyjna niż niedzielna, prawdopodobnie dlatego, że w niedzielę wystawiane były grupy, które z pracą czy szkoleniem mają niewiele wspólnego ;)
A agility? Całkowity luz i zabawa :) Oprócz naszych klubowiczów, którzy dzielnie się spisali i pokazali zdecydowanie od najlepszej strony, biegali także zaproszeni goście z zaprzyjaźnionych klubów, a nawet Uzi, mały grzdyl. Dzięki sympatycznej atmosferze zdecydowanie fajniej się biegało, a ja mogłam liczyć na wsparcie przed występem - za co wszystkim strasznie dziękuję!
Dziękuję także za fotki - autorstwa Agnieszki od Figo :) A gdzieś tam na odległych Gumieńcach, u Małgosi od Kiki, czekają na mnie filmiki!











Mogłoby służyc za reklamę ;)

Wraz z naszym Demolującym klubem robiliśmy pokazy agility, a my bonusowo z Teśką wcisnęłyśmy się na ring główny, by pokazac umiejętności sztuczkowe szelciaka. Jestem zachwycona jej występem - przez cały układ była niesamowicie skupiona (to chyba zasługa parówki ;), nie miała żadnej blokady, pomimo tego, że pańcia była trzęsącym się kłębkiem nerwów. Starałyśmy się pokazac rzeczy, o których przeciętny Polak nie ma zielonego pojęcia, i myślę, że nam się udało. Sobotnia publicznośc była zdecydowanie bardziej ekspresyjna niż niedzielna, prawdopodobnie dlatego, że w niedzielę wystawiane były grupy, które z pracą czy szkoleniem mają niewiele wspólnego ;)
A agility? Całkowity luz i zabawa :) Oprócz naszych klubowiczów, którzy dzielnie się spisali i pokazali zdecydowanie od najlepszej strony, biegali także zaproszeni goście z zaprzyjaźnionych klubów, a nawet Uzi, mały grzdyl. Dzięki sympatycznej atmosferze zdecydowanie fajniej się biegało, a ja mogłam liczyć na wsparcie przed występem - za co wszystkim strasznie dziękuję!
Dziękuję także za fotki - autorstwa Agnieszki od Figo :) A gdzieś tam na odległych Gumieńcach, u Małgosi od Kiki, czekają na mnie filmiki!





Mogłoby służyc za reklamę ;)
3 czerwca 2010
Przypadki chodzą po psach
Podczas naszych spacerów zdarzają się rzeczy niespodziewane. A to bażant wyskoczy z krzaków (prowokując Dunia do ataku, dzielnego Dunia, który ochroni nas przed niebezpieczeństwem!), a to sąsiadka zapomni o tym, że furtka służy głownie do tego, żeby ją zamykac, i stajemy oko w oko z psem, który w oczach ma wypisane "I'll kill u" (naprawdę wielkimi literami). Zdarzają się rzeczy nie tylko niespodziewane, ale także pozornie niespodziewane - wynikające głównie z mojego nieogarniania ze zmeczęnia - wieczorami lub po bezsennej nocy. Zapominam czasem o tym, że jeśli Majka ma skłonności do uciekania, to lepiej zawsze brac ze sobą zestaw ratunkowo-wabiący w postaci smaczków i smyczy, że po deszczu jest błoto, które się lepi do Aidka, a Aidi do niego jeszcze bardziej.
W takiej sytuacji nikogo nie zdziwi fakt, że zapomniałam o tym, dlaczego mamy dziś dzień wolny od pracy, nie przewidziałam zamknięcia ulic, nie skojarzyłam, że między naszym domem a placem treningowym stoją ze dwa kościoły. Chcąc nie chcąc, moje psy celebrowały dziś święto kościelne. Wracając (cale szczęscie - pieszo!) niechcący pomyślało mi się, ze byłaby to świetna okazja do socjalizacji szczeniaka... Ale my ten etap mamy już za sobą, więc zgrabnie rozpoczęłam manewr wyprzedzania. Mam nadzieję, że nie obraża to ogólnie przyjętych norm religijnych, ale Di i Tess dzielnie maszerowali obok procesji, odciągając uwagę niewinnych dziewczynek w niewinnie białych sukienkach od sypania kwiatków ;) a pańcia wzruszała się, przypominając sobie czasy, kiedy to ona sama w takowej niewinnej(!) bieli paradowała.
Wolny czas sprzyja zdjęciom. Poniżej sesja zbożowa.








I reszta buszujących w zbożu tutaj.
W takiej sytuacji nikogo nie zdziwi fakt, że zapomniałam o tym, dlaczego mamy dziś dzień wolny od pracy, nie przewidziałam zamknięcia ulic, nie skojarzyłam, że między naszym domem a placem treningowym stoją ze dwa kościoły. Chcąc nie chcąc, moje psy celebrowały dziś święto kościelne. Wracając (cale szczęscie - pieszo!) niechcący pomyślało mi się, ze byłaby to świetna okazja do socjalizacji szczeniaka... Ale my ten etap mamy już za sobą, więc zgrabnie rozpoczęłam manewr wyprzedzania. Mam nadzieję, że nie obraża to ogólnie przyjętych norm religijnych, ale Di i Tess dzielnie maszerowali obok procesji, odciągając uwagę niewinnych dziewczynek w niewinnie białych sukienkach od sypania kwiatków ;) a pańcia wzruszała się, przypominając sobie czasy, kiedy to ona sama w takowej niewinnej(!) bieli paradowała.
Wolny czas sprzyja zdjęciom. Poniżej sesja zbożowa.








I reszta buszujących w zbożu tutaj.
16 kwietnia 2010
Fotosprzyjająca wiosna
Pokuszę się o wstawienie zdjęc w ilości dostosowanej do aktualnych warunków atmosferycznych :)















I tym wesołym akcentem kończę tą jakże tresciwą notkę.
:)















I tym wesołym akcentem kończę tą jakże tresciwą notkę.
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)