Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sheltie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sheltie. Pokaż wszystkie posty

8 czerwca 2010

Konflikt tragiczny

Tytuł brzmi dośc niepokojąco, jednak mam na myśli sytuację tragiczną rodem z sofoklesowych dramatów - czyli czysty, łatwy do zdefiniowania tragizm. Otóż od kilku, a nawet kilkunastu dni cierpię z powodu przeróżnych stanów zapalnych, które najpierw zaatakowały dolne drogi oddechowe, by potem przemieścic się dyskretnie do górnych dróg oddechowych. Tam, bezczelnie miażdżąc moje gardło i krtań, kompletnie pozbawiły mnie głosu - w przeności i dosłownie. Aktualnie lawirują gdzieś w okolicach zatok, zmuszając do siedzenia pod kocem, podczas gdy słoneczko świeci a ptaszki cwierkają.
Jednak nie to jest głównym problemem owej rozprawki. Zmierzam do tego, że psy znalazły się w sytuacji tragicznej. No prawie tragicznej, albowiem nie mają one wyboru, muszą jedynie przystosowac się do panujących warunków ;) A warunki są następujące - co jest gorsze: pańcia, której pół dnia w domu nie ma, ale potem zabiera nas na super fajny spacerek i bieganko, czy pańcia, która jest obecna przez cały dzień, ale marny z niej pożytek?
W taki sposób zderzają się dwie równorzędne wartości.
Cóż, co pies, to charakter, więc Aidek, który pełen zapału okupuje wraz ze mną kanapę, jest w siódmym niebie, bo może liczyc na godziny miziania i spania, a to właśnie jest dla niego szczytem marzeń. Tesia jest nieco zaniepokojona obecną sytuacją i troszkę się nudzi. Ale szelciak to szelciak, taki swoisty ogon, plątający się koło nóg człowieczych. Bez względu na sytuację, zawsze można liczyc na jego obecnośc przy swoim boku :)


7 maja 2010

Agilitowe relacje

Chociaż takie rzeczy jak kręcenie filmików treningowych nigdy nie jest pewne, bo nigdy nie wiadomo kto akurat dorwie aparat i czy uda mi się od kogoś takowy wyprosic, udało mi się zdobyc jakąśtam cyfróweczkę i filmiki są.
Robienie zdjęc lustrzanką to spełnienie moich marzeń, ale trzeba przyznac, że czasem taki brak funkcji 'video' przeszkadza. Zwłaszcza jak człowiek cierpi na chroniczny syndrom wielbienia swoich psów ;)

Filmiki z treningów mają taką oto zaletę, że pokazują mi mnie - to znaczy mogę sobie popatrzeć i ocenic, czy moje sygnały i gesty są czytelne, gdzie zrobiłam błąd, czy powinnam stanąc bliżej przeszkody, czy może wcześniej powiedziec komendę. Pamiętam, że po obejrzeniu pierwszych filmików z pierwszych biegów z Duniem się załamałam, bo naprawdę nie sądziłam, że wyglądam jak skacząca wariatka, wymachująca rękami na wszystkie strony, z wyjątkiem tej poprawnej. A dziwiłam się, że na treningu słyszę tyle uwag i wciąż jestem poprawiana, wydawało mi się, że nad czymś panuję, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej ;)
Filmiki z treningów stref są w ogóle najlepsze, bo można jeszcze sobie sprawdzic jak dużą mamy skutecznośc naprawdę, a nie tylko jak nam sie wydaje. Jeszcze tylko slow motiony i inne bajery i analiza treningu gotowa :)

Cały mój wstęp miał na celu wdrożenie w świat filmikowo-youtubowy, zatem link do filmiku nie powinien byc zaskoczeniem. Ale jednak zaplanowałam także element niespodziewankowy, bowiem filmiki są dwa. Oto i one - Tesiowe strefy oraz Tesiowa palisadka i coś w stylu blind cross.

A teraz pozostało nam tylko czekac na dzień jutrzejszy, w którym to pobiegamy sobie u Tomka Jakubowskiego. Zatem jutro dowiem się, czy to wszystko co z Tesią zrobiłam to są RC, czy tylko marna namiastka RC, która nie znajdzie odzwierciedlenia w dłuższych sekwencjach tudzież na zawodach.

21 kwietnia 2010

Latająca Akademia DC Szczecin

Ubiegły weekend spędziłyśmy z Tesiakiem na seminarium z Darkiem Radomskim. Jeśli mam byc szczera, to przyznam, że oczekiwałam jakiegoś cudu, ewentualnie magicznego sposobu na rozwiązanie moich problemów na froncie Tesia kontra dekiel. Cóż, okazało się że szelciaki są jednak psami specyficznymi. Psami na które tradycyjne metody uczenia latania na dyskiem nie działają. Psami dla których gonienie dysku jest fajne, ale łapanie już nie. Tak naprawdę nie wiadomo, czy one są psami, bo w sumie w kwestii frisbee bardziej przypominają kota.
Pocieszył mnie nieco fakt, że w sumie moje działania nie były całkiem bezsensowne. To może oznaczac, ze nie jestem kompletnym frizbowym antytalenciem :) Co daje dobre widoki na przyszłośc!

Jeśli chodzi o kwestię Tesi vs. latające spodki, problem opiera się na wycwiczeniu chwytania. Darek pomyslu nie miał, ja wpadłam na wyklikanie, choc tutaj pojawia się problem właściwej motywacji - to dla psa zabawa, czy wykonywanie polecenia? Wychodzę z założenia, że będę uczyc ją chwytu, nie samego aportu, a pasji w przynoszeniu talerza Tesi nie brakuje. O wynikach naszych starań mamy raportowac, kto wie, może dokonamy jakiegoś przełomu?

14 lutego 2010

Socjalizacja. I co potem?

Decydując się na szelciaka, miałam w głowie ambitny plan wychowania go na dzielnego owczarka-sportowca. Nie mogłam patrzec na egzemplarze tych psów pracujących, które bały się własnego cienia, a na widok psa większego od siebie zaczynały jazgotac. W związku z tym bardzo dużą uwagę przyłożyłam do socjalizacji szczeniaka, skupiałam się na kontakcie z innymi psami i ludźmi, starałam się ostrożnie wprowadzac w różne dziwne, stresujące sytuacje, by umiała sobie z nimi poradzic w przyszłości.
Tesiek więc od najmłodszych swych dni szczenięcych spotykał masę ludzi, był głaskany przez tysiące różnie pachnących rąk i obwąchiwany przez masę różnych wielkości nosów. Zaliczyła podróże tramwajem, pociągiem, była na zawodach i wystawie, zabierałam ja treningi. Pracowałam też nad skupianiem uwagi w miejscach, gdzie pies bywa podniecony i sytuacjach, które rozpraszają jego uwagę.
Moja młoda panna ma już prawie rok. Obserwując jej zachowanie staram się ocenic, czy wszystko zrobiłam jak należy, czy mój pies na pewno jest dobrze zsocjalizowany? Przez ten cały czas wydawało mi się, że tak, że i owszem, a ostatnio naszły mnie pewne wątpliwości.
W niektórych sytuacjach radzi sobie świetnie, a czasem zachowuje się jak małpiatka z zoo. Przy pierwszym kontakcie z psem jest zachwycona, odstawia pokazy synchronicznego majtania ogonem i tyłkiem, potrafi też przyjaźnie psa zaczepić. I tak cieszą się dwa stworzenia, do chwili aż towarzyszowi zabaw nie przyjdzie do głowy zajrzeć Tećce pod ogon. Wtedy idą w ruch ząbki, futro robi hałas i kończy się zabawa. Jej zachowanie nie jest regułą. Trudno stwierdzic, czy dziś jest Dzień Miłości do Piesków czy może Dzień Jazgotu. Pamiętam, że taki sam problem miała Tośka(pies z przeszłością) i udało mi się nauczyc ją jedynie obojętności.
Tess nie trzeba obojętności uczyć - w zasadzie inne psy ma głęboko w poważaniu, przecież to bardzo zajęta sunia pracująca, ona skupia się raczej na tym, co robię ja niż inne psy. Kontakty nawiązuje tylko zapraszana do zabawy przez inne psy.
Po wnikliwej obserwacji MOICH reakcji i MOJEGO zachowania, nie doszłam do żadnych sensownych wniosków. Więc, trudno sie przyznać - od jakiegoś miesiąca mam zupełny mętlik w głowie. Przyszedł mi do głowy pewien pomysł, eureka, odkrywcza idea, że byc może to za sprawą dojrzewania mojej suczy odbija. Nie chcę zwalac wszystkiego na naturę, fizjologię, rzeczy zupełnie ode mnie niezależne, ale wszystko wskazuje na to, że to właśnie dlatego. Inną przyczyną może byc agresja lękowa, która też mi przyszła do głowy, ale wskazywałaby na moją kompletną porażkę.
Źródła problemu szukam bardzo wnikliwie w moim zachowaniu, bo Tesiek jest bardzo podatna na moje nastroje - dlatego muszę przy niej bez przerwy kontrolowac moje emocje. Wiedziałam, że jest to rasa o b. wysokim poziomie reaktywności emocjonalnej(patrz: oceny osobowości psów) ale nie spodziewałam się, ze znajduje to tak wielkie odzwierciedlenie w życiu codziennym z tym psem. Mam przez to wrażenie, że Tess jest słaba psychicznie. Jest sunią szkoloną pozytywnie, ciągle nagradzaną, a mimo to mam wrażenie, ze bez mojego(lub Aidkowego) wsparcia sobie nie radzi.
Sheltie są cudowne i każdy dzień z Tess utwierdza mnie w tym przekonaniu. Jedynie ta ich delikatnośc, nieśmiałośc i niepewnośc siebie mi nie leży zupełnie. I choc starałam się na to wpłynąc, genetyki chyba nie pokonam.