Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strefy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strefy. Pokaż wszystkie posty

8 lutego 2011

Strefki, strefki

Dziś z sukiem pobiegałam po raz ostatni przez zawodami kwalifikacyjnymi. Chciałabym móc powiedziec, że jadę absolutnie for fun, ale nie da się ukryc, że marzy mi się łapka i może jakiś ołpenik na podium. Poza tym przed nami wspaniały weekend, spędzony pośród zapsionych ludzi i ich kudłaczy wszelakiej maści, w pobliżu cudownego miasta, które stanie się naszym miastem już za kilka miesięcy :)

Poza tym, że biegałam, obserwowałam Tesinka bardzo uważnie, gdyż od września zeszłego roku cwiczyłyśmy pozycję 2o2o. Najważniejsze było dla mnie zrozumienie pozycji i sensu zatrzymywania się na strefie. Początki były trudne, ale dogadałyśmy się na tyle dobrze, że Tess biegnie do samego końca, zatrzymując się czasem ostatnim pazurkiem. Odpowiada mi to - wiem, że chce jak najszybciej wykonac zadanie, nie skrada się, nie robi idiotycznych wygibasów i jest niezależna ode mnie. Gdy tylko skończą się wszystkie egzaminy, wykupię abonament na torek, zatankuję focusika do pełna i będę codziennie po śniadaniu cwiczyc kładkę, żeby wypracowac zarówno biegane, jak i zatrzymywane ;) Marzy mi się to od dawna, a właściwie od seminarium z Magdą Ziółkowską, i jest to do zrobienia - patrz Kisa i Polona Bonac. Biorąc pod uwagę łatwośc, z jaką Teśka nauczyła się 2 na 2, może nam się udac.

Cwiczyłysmy jeszcze niezależne wysylanie naprzód, gdy przewodnik praktycznie stoi, i oficjalnie stwierdzam, że Nigel byłby z nas dumny. Zresztą po obejrzeniu tego filmiku stwierdziłam że to wstyd, żeby pies nie potrafił się wysłac na kilka hopek czy przez hopka-tunel-hopka.

Tak więc jeśli pańcia czegoś nie spieprzy, to Tesinek da radę.

17 sierpnia 2010

Kładkowe impresje

Jeśli będąc przypadkiem w Szczecinie, zobaczycie gdzieś drobne stworzenie o obłąkanym spojrzeniu mruczące pod nosem "strefa, strefa", zapewne będę to ja, a te myśli w głowie nieuporządkowane to kładkowe refleksje.

Z Husse Agility Cup, który odbył się przy okazji chyba największej kynologicznej imprezy w Polsce wróciłam z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony poczynania mojego suka zapierają mi dech w piersiach - skąd się ten burek wziął to ja doprawdy nie mam pojęcia. Z drugiej natomiast - zaczynam tracic zmysły martwiąc się o strefy. Określenie "szaleństwo" jest tutaj w pełni uzasadnione, biorąc pod uwagę obliczenia zamieszczone poniżej.

W związku z diametralną różnicą w sposobie pokonywania kładki na treningach i zawodach pokusiłam się o następujące porównania*:
Tesia - kładka:
na treningu - 2.4 s (zaliczona strefa)
na obozie - ok. 2 s (zaliczona strefa)
na obozie 2 - 1.67 s (bez strefy)
na zawodach - 1.9 s (bez strefy)

Mój pies rozpędza się z biegu na bieg. Na zawodach osiąga prędkości ponaddźwiękowe, znacznie wydłużając wykrok. Moim zdaniem, to jest główna przyczyna zawalania stref na zawodach.

Dla porównania:
Mistrz Świata 2009 small, sheltie - ok. 2 s (strefa zatrzymywana, coś w stylu 2o2o)
Vice-mistrz Świata 2009 small, pudel - 2,2 s (strefa zbiegana, Slovenia team ;)
II Vice-mistrz Świata 2009 small, sheltie - uwaga - ok. 3 s (strefa zatrzymywana, za ręką...)
Marcy Mantel & Wave, sheltie - 2.02 s (strefa zatrzymywana, 2o2o)

Wnioski? Cóż, sezon 2010 dla nas dobiegł końca, starty w zerówkach również. Przed nami pracowity okres treningowy. Cel - świadome strefy. Teśka jeszcze jest gówniarą, więc wszystko da się naprawic. Mam tylko świadomośc, że nigdy nie będę mogła miec stopro pewności, że Tesia zaliczy strefę na kładce. Ah, ten dreszczyk emocji towarzyszący agilitowym startom... ;)

*czasy mierzyłam kilkakrotnie stoperem z filmików, wybierając czas uśredniony. Swoją drogą, bawiłam się przy tym znakomicie, natrafiając na spektakularne porażki kładkowe zawodników światowej klasy ;) Skoro taka Pebbles czy La mogą skakac strefy, to czemu Teśka miałaby byc gorsza?