20 lutego 2009

A na Dzikim Zachodzie śnieg

Dusiak wyzdrowiał mi, przytył troszkę, szwy oczywiście ściągnął sam. Jedna rzecz mnie tylko zastanawia - on nadal znaczy teren i lata za suczkami! Może potrzeba więcej czasu, mam nadzieję, że nic mu tam nie zostało ;)

Spadła masa śniegu tu u nas, na tym Dzikim Zachodzie!
W ramach odstresowania poszłam dziś z Dusiastym na spacerek, dałam mu wybiegać się tak, jak lubi - w tonach puchu śnieżnego, bez ubranka.



Łapki mi odmarzły, ale mam fotki. Sztuka wymaga poświęceń ;)


6 lutego 2009

Bezjajeczny Duś

Aidek bez jajek!

Jest już po.

Generalnie jak go zanosiłam była masa wątpliwości, a może jednak to nie jest dobry pomysł? a co będzie, jeśli będą powikłania? a co jeśli coś pójdzie nie tak? jak on to zniesie? Jeszcze się okazało, że mieliśmy być wczoraj, ale Pani Doktor przyjęła nas dziś.
Potem kupa strachu, choć to prosty zabieg...

Teraz Duś ma się dobrze, odpoczywa, już się buntuje. ;)
Szwy ma... I ranę... I kołnierz... I pić nie może...
Moje biedactwo!

23 grudnia 2008

Świątecznie.


Święta Bożego Narodzenia. Magiczny czas, czyż nie?

Z tą magią bywa różnie. Dla jednych czas odpoczynku, dla innych jeden z najbardziej wyczerpujących okresów w roku. Warto jednak poświęcić chwilę na przygotowania, by potem spędzić czas rodzinnie - w pełnym wymiarze, razem z czworonożnymi członkami - i zobaczyć uśmiechy na twarzach bliskich.

Jedna rzecz jest niezmienna. Święta są dniami wolnymi od pracy, co dla mnie oznacza "dni psie" ;)




Dużo ciepła, spokoju, radości! Niech ten magiczny czas będzie wypełniony szczęściem i miłością, wykorzystajcie go w pełni i jak najlepiej.
Odpocznijcie, naładujcie się pozytywną energią.


To taki fajny czas, specyficzna atmosfera, tylko raz w roku...
Choć bez śniegu.

16 grudnia 2008

Zimowa jesień

Zima nadejszła, choć kalendarz uparcie twierdzi, że wciąż jesień. Niestety, poranne skrobanie szyb, mróz i ogólne rozleniwienie mówią same za siebie. Tylko śniegu jakoś mi brak!

Nasze spacery skróciły się o połowę - ciągle musimy uciekać przed wiatrem, deszczem i zimnem. Opatulona kocem z kubkiem ciepłej herbaty spoglądam przez okno, marząc o prawdziwej zimie. Biały, miękki puch, sanki, promienie słońca odbijające się od śnieżnych zasp... Psiaki też wydają się tęsknić do białego szaleństwa, choć szybko znalazły sobie zajęcie zastępcze. Wszystkie gazetki reklamowe zostały dokładnie "przeczytane", od deski do deski. Strzępki papieru latały po całym domu, wywołując dziką radość wśród zwierzyny. Entuzjastycznie zamiatały ogonami poszarpane kawałeczki reklamujące choinki i tanie bombki. Wtedy mnie olśniło. Uśmiechnęłam się. Święta już blisko.

Tylko moje psiaki - optymistycznie nastawione do życia - potrafią się cieszyć zimą, której nie ma.