3 kwietnia 2009

sic.! [osobiście]

Uwielbiam ludzi.
Uwielbiam odpowiedzialnych ludzi, którzy szanują czas innych, podejmują przemyślane decyzje.
Uwielbiam ludzi, którzy chcą pomagać, mają wielkie serce.
Uwielbiam ludzi, którzy starają się czegoś dokonać, przełamać bariery, dać coś z siebie.
Uwielbiam optymistycznych ludzi, którzy swoim nastawieniem wręcz czynią świat lepszym.
Uwielbiam ludzi, którzy mają własne zdanie, określone poglądy na świat, w którym przyszło im żyć.
Uwielbiam ludzi, którzy jasno wyrażają swoje myśli, potrzeby i oczekiwania.
Uwielbiam cierpliwych ludzi, którzy potrafią słuchać.

Dlaczego więc nie mogę żyć właśnie wśród nich?

Bounty wciąż szuka domu.



6 telefonów, 3 osoby potencjalnie zanteresowane, umówione na spotkanie, 1 przybyła.

2 kwietnia 2009

Domek tymczasowy

Aj, jak trudno znaleźć kochających właścicieli, dom pełen miłości, odpowiedzialnego pana, który zapewni opiekę na całe życie...



Mamy szczeniorka na tymczasie. Trafiła do nas wygłodzona, brudna, zarobaczona. Bała się wyciągniętej ręki i najmniejszego hałasu.

Po tygodniowym pobycie w naszym domku biega radośnie, demoluje mieszkanie, bawi się z innymi psiakami i gryzie wszystko, co znajdzie na podłodze, łącznie ze stopami. Przytyła troszkę, została wykąpana, reaguje na imię i sika tylko na gazety.



Moja mądra dziewczynka, Bounty.

Więc dlaczego nikt jej nie chce?

1 kwietnia 2009

Kwietniowo

Kwiecień cudnie się rozpoczął, pogoda dopisuje. Powracamy do starego zwyczaju przesiadywania godzinami na trawniku w Parku Kasprowicza, gdzie Młody może się wybiegać, a pańcia opalić ;)

Wprawdzie psom nie wolno biegać bez smyczy po miejskich parkach, ale gdy zaczepia nas strażnik, Aidi robi "poproś", ewentualnie "pies zdechł" i panowie w mundurach dają nam spokój ;)



Uroczo jest.

25 marca 2009

Śnieżna niespodziewanka

Pogoda uwielbia robić nam niemiłe niespodzianki... Dziś rano przywitał mnie Deszcz, który parę godzin później zdecydował jednak, że będzie Śniegiem, potem zmienił zdanie i postanowił zostać Gradem. W takiej postaci towarzyszył nam do końca dnia, zasypując chodniki lodowymi kulkami. Powodowało to kompletną Dusiową dezorientację - Młody widział grad tylko kilka razy w życiu! Był niemile zaskoczony - przyzwyczaił się do miękkiego białego puchu, z którym można robić wszystko - tarzać się, gryźć, jeść! Białe zimne kuleczki nie stwarzają tylu możliwości i zdecydowanie nie powodują takiej uciechy. Obrażony na pogodę, na mnie i na cały świat wolał wędrować chodnikami.



Postanowiliśmy zrobić coś kreatywnego w domu, uczymy się więc cofania :) Tą metodą, idzie nam nieco opornie - zastanawiam się, czy to wina Dusia o małym rozumku czy mojego słabego refleksu.


22 marca 2009

Wiosna!

Rozpoczęła się wiosna! - radośnie krzyknął kalendarz 21.03. Obudziło nas wiosenne słoneczko świecące na błękitnym wiosennym niebie, wiał wiosenny wiaterek, a trawa zieleniła się... wiosennie. Uwielbiam tą porę roku, dzień trwa coraz dłużej, pogoda poprawia się z każdym dniem. Żegnamy leniwe popołudnia spędzone w fotelu i krótkie spacery w śniegu, a raczej śniegopodobnej brei. Teraz mogę spędzać czas wolny tak, jak lubię - długie spacery z Duśkiem, bieganie z Duśkiem i treningi - ku zdziwieniu - z Duśkiem!



Razem z Aidim wybraliśmy się poskakać, bo nie ma nic przyjemniejszego niż trening wiosną! Zaowocowało to mnóstwem fotek - Dusia i małych białych, które wcale już nie są takie małe ;)


20 lutego 2009

A na Dzikim Zachodzie śnieg

Dusiak wyzdrowiał mi, przytył troszkę, szwy oczywiście ściągnął sam. Jedna rzecz mnie tylko zastanawia - on nadal znaczy teren i lata za suczkami! Może potrzeba więcej czasu, mam nadzieję, że nic mu tam nie zostało ;)

Spadła masa śniegu tu u nas, na tym Dzikim Zachodzie!
W ramach odstresowania poszłam dziś z Dusiastym na spacerek, dałam mu wybiegać się tak, jak lubi - w tonach puchu śnieżnego, bez ubranka.



Łapki mi odmarzły, ale mam fotki. Sztuka wymaga poświęceń ;)


6 lutego 2009

Bezjajeczny Duś

Aidek bez jajek!

Jest już po.

Generalnie jak go zanosiłam była masa wątpliwości, a może jednak to nie jest dobry pomysł? a co będzie, jeśli będą powikłania? a co jeśli coś pójdzie nie tak? jak on to zniesie? Jeszcze się okazało, że mieliśmy być wczoraj, ale Pani Doktor przyjęła nas dziś.
Potem kupa strachu, choć to prosty zabieg...

Teraz Duś ma się dobrze, odpoczywa, już się buntuje. ;)
Szwy ma... I ranę... I kołnierz... I pić nie może...
Moje biedactwo!